Na jednej z planet zawisłej między ziemią a słońcem
ciało niebieskie spowite oswojonym logarytmem
kończąc dziecinstwo czujesz jak bardzo rodzina
staje ci się obca.
stajemy się swiadomi zasad rządzącymi tym
arytmetycznym ciałem niebieskim.
wielkimi szklanymi pryzmatami
soczewki
patrzymy w miłosierne oczy matki
na początku widac było chemiczny
instynkt
opiekuj się stworzeniem slabszym
to nie tylko instynkt to przykazanie
teraz witaj na ciele ale czarnym
gdzie jestes swiadom swojej głupoty
dwa razy bardziej rozumiesz innych
i juz się nie dziwisz dlaczego
i rodzina jest obca.
nie tak łatwo się pogodzic
z morzem
wyfruwasz z gniazdka szukasz
pokuty za ich winy u równych sobie
znajdujesz nihilistyczne dekadenckie
sprosne patetyczne kurewskie
prostytuowanie sie twoich
najintymnijeszych marzen
i nagle wpadasz w klucz tych samych
białych krukow o odmiennej historii
tez wiedzą co było kiedys w oczach
teraz wiedzą co jest w lustrze
tafli snieznej badz dorosłosci
poradzisz sobie jestes dojrzaly
to my tracimy kontakt?
to wy tracicie zainteresowanie
naszymi nudnymi problemami
ktore tez przezywaliscie
I nagle mnie to wzruszyło, że na świecie jest tylu rózniących się od siebie ludzi. WYchowywanych w różnych środowiskach, przez nieznanych rodziców.
Niezbliżałam sie do emocjonalnej sfery uczuc ludzi. Słuchanie tych wszystkich bzdur kiedys było dla mnie krytycznym stanem bezsensu, fałszu i zakłamania, gdzie ludzie dopiero z wiekiem nabywaja zdolnosci do racjonalnego myślenia/oceniania sytuacji, poprawnego komunikowania się z drugą osobą.
Pośrod tego mojego beztroskiego i rownoczesnie dziecinnego błakania się po kwiatkach polnych (no jakiez one wielkie, a jaka ja malutka!) pszczoła mnie dźgneła, po czym zgineła, ale zostawiła po sobie otrzeźwienie!
Tegóż oto ranka o godzinie gdzie pare minut przekroczyło 19.30 doznałam szoku umsłowego, gdzie nagle ktoś po kim się tego nie spodziewałam, wykazał się taką wyrozumiałoscia, wiara w drugiego czlowieka i bystroscia, ktora ja moge tylko pozazdroscic.
Jakież to glupie, dałam się złapac w tą pułapkę uciekania od bycia nieoryginalnym. Az chyba sprawilam, ze nawet nie wiem kiedy, zaczelam sie troche wywyzszac. Traktowac wszystkich z uprzedzeniem. A won wy zardzewiale od złota okowy na sercu! Kto wam do cholery pozwolił się tam zagniezdzic ino chce byc bardziej otwarta na ludzi.
Każda istota ma za soba tyle niesamowitych przezyc to takei fascynujace... A ja zamykajac sie w pokoju niufnosci, utraciłam mozliwosc poznawania nowych przeszłosci ludzi.